Choć, popatrzysz jak gotuje. Telewizyjni kucharze absurdem roku

Byli już telewizyjni tancerze, byli śpiewacy, teraz pora na telewizyjnych kucharzy.

Nie rozumiem fenomenów telewizyjnych. Ludzi fascynują programy ze śpiewakami, w których ci wykonują piosenki, których oglądający wcale na co dzień nie słuchają. A co więcej, wykonują je przecież gorzej niż wykonawcy oryginalni. W dobie YouTube’a zdawać by się mogło, że taki format nie ma sensu, a jednak… oglądalność gigantyczna.

No, ale powiedzmy, że jak oglądasz talent show, to jest jakiś element interakcji. Oceniasz, kto był lepszy, angażujesz się i tak dalej. Można to jakoś zrozumieć. Ale telewizyjni kucharze? To już jakiś intelektualny skandal.

Jak twoja żona / mąż / mama / tata gotuje, to też idziesz do kuchni popatrzeć? Albo w restauracji? Też chciałbyś strasznie wejść na zaplecze i popatrzeć, jak smażą twojego kurczaka? No bez żartów…

A tymczasem ludzie oglądają. Oglądają jak w MasterChefie, TopChefie i każdym innym Chefie ludzie po prostu… gotują.

Niebywałe. Co następne? Sprzątanie na wizji? Oh… wait.